Dodaj do Ulubionych      Ustaw jako stronę startową      Strona Główna      De Rauw-Sablon      Kontakt
Hodowcy Zachodni
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe

Powrót do menu

CENTRUM HODOWLANE prezentuje


Obcowanie i gra z gołębiami młodymi - część 1

Ad Schaerlaekeckens „Die Brieftaube” nr 15/2006



Z rozmów z hodowcami wynika, że jest duży brak zrozumienia dla postępowania przez niektórych hodowców. Dziecko zrozumie, że pytanie nie tylko o jakość gołębi trzeba postawić. Czy można traktować młode gołębie po „macoszemu”? Absolutnie tak nie sadzę !

Wydaje mi się , że w lotach młodych w latach dziewięćdziesiątych nie dominowały najlepsze gołębie lecz najlepsi hodowcy. Czas, w którym odbywa się lotowanie młodymi to czas uroczy, ponieważ lepiej są tu rozłożone szanse dla wszystkich.

Hodowcy , którzy dobrze grają gołębimi młodymi, dobrze lotowali wcześniej.

Nie wszyscy z nich wówczas byli dominującymi. Tacy specjaliści czasów nowożytnych w ICE albo Thalys są hobbystami z sercem. Mieć sukcesy u nich jest normą. Uczucia, jak twierdzą tu nie mają sensu. Kiedy mniejszość ma w uchwycie „duszenia” większość. Wygląda to na żałosny rozwój , ponieważ sport gołębiarski krzyczy o więcej przychylności. Dlatego zadedykujemy naszą uwagę piszącym artykuły o lotowaniu gołębi młodych. Chodzi o zaoferowanie niezdecydowanym hodowcom więcej punktów zaczepienia. Gdzie do tej pory, pierwsze młode już są wysyłane na pierwsze loty treningowe.

Kilka punktów zaczepienia:

Naturalnie zadaniem nie jest rozwiązanie wszystkich pytań i problemów dla naszych hodowców. Każdy gołąb, każdy człowiek i każdy gołębnik jest inny. Nie jest możliwe zrobić zdjęcia rentgenowskiego duszy gołębia czy hodowcy. Liczy się „to” – system. Kto w to wierzy może zostać „specjalista”.

One nie chcą latać!

Kiedy młode mają niewiele miesięcy, mogą wystąpić często pierwsze problemy. Siedzą napuszone, jedzą mało, nie prowadzą oblotów, podczas gdy w normalnych warunkach ochoczo latają i widać w tym pełną rozkosz. Latanie jest wskazane. Poprawia apetyt i przyczynia się do rozwoju mięśni, płuc i innych organów, które są ważne w czasie dorastania.
Hodowcy martwią się, kiedy ich gołębie młode znajdują się w takim kryzysie i stawiają sobie pytanie czy wyhodowali drużynę leniuchów. Nie będzie ona zdolna do zdobywania konkursów.
Nie trzeba robić sobie takich trosk. Trzeba dążyć i dojść do „normalnych” warunków. W marcu, kiedy młode wykluły się w grudniu, one są w trakcie pierzenia ( u jakich ptaków taki stan na wiosnę jest normalny?). Ptaki, które się pierzą nie mają chęci do latania. To natura je tak urządziła. Nie ma latania wokół gołębnika – nie ma konkursów.



Budowę zaufania najlepiej rozpoczynać od karmienia młodych z ręki. Takie karmienie naturalnie wymaga więcej nakładu pracy i czasu niż nasypanie karmy do karmnika. Ale to się z kolei opłaca w czasie lotów konkursowych. Co jest ważniejsze....?

Czy one może są chore?

Może tak być, że młode nie latają ponieważ są chore. Mowa tu o trichomoniazie i także w ostatnich latach o Coli. Czy to rozpoczyna się teraz, że to tak idzie niesporo? One nie są ciężkie, kał jest w porządku i dobrze wyglądają ich gardła. Powinno nie być obaw. W dotyku jednak są „flakowate” i nie latają. To sygnał, że mamy problem. Takie gołębie nie chcą się kąpać i nie zrzucają puchu. Można po kale poznać, że jest on bardziej zielony. Kał ten jest poza tym także śluzowaty i przylegający przy zdrapywaniu.

Na własnym gołębniku.

Miałem przed laty tego typu przeżycie z zimowymi młodymi. Długi czas myślałem, że przyczyną tego jest mech, który bujnie rośnie na cementowych dachówkach. Okazało się, że to nie było tak. Problemem był „żółty guzek” w połączeniu z zaburzeniami żołądka i jelit. Przeciw temu zastosowałem Ridzol S i Altabactine razem przez jeden tydzień. Trzeba było widzieć jak znowu młode, stały się gładkie, zaczęły dobrze pobierać pokarm, kał wyglądał znowu dobrze. Zachowanie ich się poprawiło i wyglądały na zdrowe.

Zmiany były konieczne.

Przed kilkoma laty musiałem zmienić konieczną taktykę. Problem Coli nie był już rozwiązaniem przy stosowaniu Altabactine. Co dalej? W chwili obecnej jest wiele dobrych produktów, które są dostępne. Przykrym jedynie jest to, że na jedno pomagają a przy okazji szkodzą w innych kwestiach. Sądzę, że z lekarstwami przeciw Coli trzeba mieć trochę szczęścia. Trzeba o tym otwarcie rozmawiać z weterynarzem.

Pierwszy rok życia jest najlepszym czasem, aby młode gołębie raz na zawsze nabrały manier!

One są jak ludzie. Każdy wychowawca wie, jakie to ważne, wdrożyć właściwe przyzwyczajenia u młodzieży. Dziecku, któremu w pierwszych latach życia nie wpojono prawidłowego postępowania poprzez wychowanie, później to osiągnąć to ciężka droga. U gołębi nie jest inaczej. Słyszy się podczas sezonu lotowego ciągle te same krzyki i zgrzytanie zębami. Uznaje się tą sytuację za dużego pecha. „Gołębie były na czas, jednak zawiodło wchodzenie! Katastrofa!” Dlaczego to akurat mnie spotkało to nieszczęście, spyta hodowca, dlaczego inne gołębie wskakują natychmiast? Nie zależy to od jakości gołębi, ani od ich formy, nie można odnieść sukcesu przy ptakach źle prowadzonych. Teraz przecież ludzie nie mają złych gołębi. Można nawet posunąć się do stwierdzenia, że one z natury w gołębnikach są nieprawidłowo prowadzone. Wina zatem leży po stronie hodowcy.

Gołębie znają hodowcę, hodowca gołębie!

Co można sobie szybko uświadomić, kiedy widzi się „specjalistę”, jak to się dzisiaj nazywa, który właściwie obchodzi się ze swoimi gołębiami. Jego gołębie znają go, a on swoje gołębie. Już przy łapaniu gołębi widać, że u jednego one trzepią się panicznie z kolei u innego jest w tym względzie spokój. Ten pierwszy z pewnością nie jest „specjalistą”. To jest chyba logiczne.



Nie należy tylko bazować na karmieniu we wspólnym karmniku. Za pomocą orzeszków ziemnych można zlikwidować nieśmiałość, także przed aparatem fotograficznym. To ważne przy powrocie z lotu!

Co można oczekiwać od gołębi, które nie czują się dobrze w gołębniku, a to jest przecież ich dom, kiedy one żyją tam ze strachem. Trzeba czuć litość dla hodowcy, który ma taki stosunek do swoich gołębi, że łapie je gdzieś po kątach, przyciśnie do okna, łapie je za nogi czy skrzydła. Wokół tego jeszcze fruwa wszędzie sporo piór. Jest to dowód niezdolności hodowcy do prawidłowych działań w gołębniku.



Tworzyć i budować zaufanie należy od najmłodszych dni. Można młódki brać z siedzeń, one już potrafią bronić takich miejsc. Można potem je brać z siedzenia bez panicznego uciekania.

Taki hodowca musi być dużym optymistą, jeśli on oczekuje od tak traktowanych gołębi, że będą szturmować z lotu gołębnik.

Jak sytuacja może człowieka zmienić ...

Jest smutnie patrzeć, gdy pozornie normalny człowiek może przemienić się w obcą istotę, kiedy gołębie wracają z lotu. On biega z perełkami potu na czole tam i z powrotem. Woła choć, choć, choć przerażającym głosem, by gołąb wylądował na wylocie. I zamiast śmiało usiąść na wylocie, przestraszony znowu wzleci w powietrze. To jest powód straty jeszcze większej ilości czasu. W międzyczasie inne gołębie przylatują i zaczynają zachowywać się podobnie.
Dlaczego hodowca tak się zachowuje? Dlaczego on klekocze jak idiota puszką z pokarmem lub zaczyna nawet rzucać niecenzuralnymi słowami. Biedny gołąb i biedny hodowca!
Hodowca powinien wiedzieć, że gołąb należy do gołębnika. Wszystko powinno być w niedzielę, tak jak w całym tygodniu, hodowca także. Każde zwierzę, więc gołąb także, jest przyzwyczajony do otoczenia. Do takiego środowiska nie pasuje hodowca, który nie jest sobą.

Tłumaczenie: M. Kościelniak

część 1
część 2
część 3
część 4
część 5
część 6
część 7
część 8
część 9