Dodaj do Ulubionych      Ustaw jako stronę startową      Strona Główna      De Rauw-Sablon      Kontakt
Hodowcy Zachodni
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe

Powrót do menu

CENTRUM HODOWLANE prezentuje


Trzeba uchować gołębie młode

Trzy pokolenia, jednak nie pod dachem!

Elfie Schmolz „Die Brieftaube nr 21/2007



Sezon lotowy w pełni. Jesteśmy mocno zajęci, „latają samce”, „latają samice”. Podają pokarm, myją pojniki, schną suche pojniki, idzie zaopatrzenie w gołębnikach. Później znowu latają samice i latają samczyki. Zasuwamy suwak w oknie i tak wkoło.

Bierzemy gołębia młodego w ręce i uznajemy, że ma za małą wagę. Tak wygląda u wielu hodowców. Przed południem młode są na wolnych oblotach. Krótko przed zaopatrzeniem wieczornym sprzątamy u gołębi młodych, u drużyny do lotów. Czasami jest to trudne do wykonania, tak, jakby hodowca tego chciał. Nie wszystko idzie naturalnie, mimo starań.

Trzeba uchować gołębie młode.

To nie zawsze jest lekkie, bo nie zawsze jest na to czas. Poza tym już wielokrotnie na tym miejscu wspominałam, że nieocenioną pomoc w tym niesie odpowiednia karma.


Wyważona mieszanka pokarmowa wspomaga proces rozwoju gołębi młodych.

Poza tym do wychowania zaliczymy odpowiednią dawkę wolnych lotów, pobyt w wolierze i przede wszystkim w pierwszych dniach w gołębniku młodych muszą być trenowane na głos hodowcy. Hodowcy Reiner i Siegfryd mają gołębniki dla młodych z wolierami. Woliery zaopatrzone są w wyloty. Młode uczą się wskakiwać przez wlot na głos hodowcy. Woliera jest też miejscem, gdzie młode mogą przebywać wręcz pod gołym niebem. Siegfryd ma jeszcze jeden wynalazek w gołębniku młodych. W jednej ze ścian jest dziura, gdzie stoją pojniki. Kiedy już młode dobrze umieją pić, pojnik zostaje zabierany a w dziurze za ścianą ustawia się rynienkę. Młode teraz muszą wtykać głowy przez pręty, aby napić się wody podobnie jak w kabinie. W ten sposób się uczą pić w transporcie.

Mamy już trzy pokolenia, jednak nie pod dachem.

Pierwszy lęg wychodzi na styczniu, drugi w lutym i trzeci w kwietniu. Młode mieszkają w oddzielnych przedziałach. Pierwszy raz namalowaliśmy młódkom małe kolorowe punkty na piersiach. Pierwszy lęg czerwony, drugi niebieski i trzeci zielony. Chodzi o sygnał, po którym rozpoznajemy z daleka z którego lęgu gołąb pochodzi.

Poznanie planu w Belgii.

Mój mąż przywiózł ze sobą z Belgii szczegółowy plan, który musi przejść każdy gołąb u wyróżniających się hodowców. On odwiedził trzech hodowców i poznał pewne szczegóły postępowania. Był u Andre Bellensa, Louisa Adrianssena i Carla Ruymaejersa. Każdy z nich ma po 3 gołębniki z gołębiami młodymi w trzech wiekach. Więc można tu dobierać sposoby i metody zaopatrzenia czy treningu odpowiednio do wieku. Jest tu nieco inaczej niż w Niemczech. Gołębniki nie są nadmiernie duże, właśnie porozdzielane na sekcje. Wszyscy trzej pozwalają swoim gołębiom młodym startować do oblotu treningowego oddzielnie.
Przyjęliśmy ten system w tym roku. Dysponowaliśmy ograniczonymi przestrzeniami, więc w gołębniku młodych stworzyliśmy trzy przedziały. „Czerwoni” siedzą w jednym przedziale, „niebiescy” w drugim i „zieloni” w trzecim.

Jakie są tego zalety?

Powstaje sytuacja zmniejszająca stres! Przede wszystkim przy karmieniu. W porze posiłków starsze, większe ptaki wypierały w dostępie do karmnika te ptaki młodszy czy mniejsze. „Niebiescy” mieli kłopoty nie mówiąc o „zielonych”, które z czasem stawały się nie dokarmione. Zjadały tylko pozostawione ziarna przez starsze ptaki, np. duże ziarna grochu, które były wręcz za duże do ich dziobów. Przy pojnikach sytuacja podobna.


Obraz który każdego hodowcę rozpala: ochocze młode na niebie.

Wieczorem często znajdujemy gołębia z dużym wolem i pomagamy mu się napić. To trzeba jednak skonfrontować w rzeczywistości z nie domaganiami młodego, który padł ofiarą bezczelnych i dzikich współlokatorów. One potrzebują jeszcze spokoju i wysokobiałkowej mieszanki w karmniku.

To jest prawdopodobnie problemem podstawy w niemieckich gołębnikach młodych: ciągłe przeganianie się pokoleń.
Choroby mogą rozprzestrzeniać się bardzo szybko, ponieważ organizm, który nie otrzymuje wystarczającej ilości dobrego pokarmu szybciej choruje, ponieważ jego system odpornościowy nie funkcjonuje należycie. Przez brak odpowiedniego żywienia i stres mogą pojawić się choroby gołębi młodych. To występuje bardzo często w pierwszych czterech miesiącach życia. Nasza drużyna „czerwonych” idzie do kabiny, gdy ma już 8 miesięcy. „Niebiescy” siedzą teraz w zaciemnieniu i pierzą się po sobie. Potrzebują obecnie wyważonej mieszanki pierzeniowej. Czego one nie otrzymają teraz, nie można już później tego nadgonić. „Czerwoni”, którzy już zmieniły zasadniczo pióra pokrywowe, otrzymują już trochę mieszankę uboższą białkowo.


Młode nabywają w pełnym świetle słonecznym dużo witaminy D, która działa pozytywnie na układ odpornościowy.

One też przebywały w zaciemnieniu, ale teraz od kilku tygodni są poddawane wraz z gołębiami starymi lotom treningowym.

Uwaga i ostrożność!

Przyciemniane młode nigdy nie mogą być trenowane po południu! Ich zmysł orientacyjny wydaje się być w tym czasie przytępiony. To trwa do końca maja. Co jest także logiczne: jak u Estończyków, zwierzęta młode, które około 16 szły już spać, gdyż rolety poszły w dół, około 15 godziny one już są gotowe do snu, bo w każdej chwili może stać się ciemno.

Tłumaczenie: M. Kościelniak