Dodaj do Ulubionych      Ustaw jako stronę startową      Strona Główna      De Rauw-Sablon      Kontakt
Hodowcy Zachodni
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe
art_fachowe

Powrót do menu

CENTRUM HODOWLANE prezentuje


Żołnierz repatriant.

I jak obchodzono się z nim....

Ad Schaerlaekens „Die Brieftaube” nr 34/2006



Gołębie gubią się przy największych mistrzach i najlepszych hodowcach. Gołębie te mają przeważnie szczęście, w każdym bądź razie w Niemczech. W oparciu o związkowy rejestr stowarzyszeń można ustalić hodowcę złapanego gołębia. Mimo, że w jednostce (sekcji) jest jeszcze tylko 8 lub 10 lotujących hodowców.

Jak powinniśmy postępować jako hodowcy, by uniknąć strat?

Stajemy jak osowiali, straty są z natury smutne, jednak musimy to przeboleć. Nie jest to nic dobrego dla nas, dla otoczenia a już wcale nie dla rodziny. Łatwiejszy jest ten problem przy gołębiach młodych, choć i tu chcielibyśmy go nie przeżywać. Dodam, że nie jest to proste, gdy mamy jeszcze mało dobrych gołębi, kiedy ginie nam na locie stary super lotnik. Jeszcze boleśniejsze, gdy ginie więcej. Za każdym razem, kiedy przyjdzie się potem do gołębnika widzimy niepocieszoną próżnię w celce, w której siedział ten dobry ... Przemóc się trzeba z uczuciami –„to nie jest prawdą, nie może to być”. To przecież tak jest.

Rób to najlepiej w dzień!

Klęski należą do każdego sportu i każdego życia. Nikt tu nie jest oszczędzany i przez to dopóki to dotyczy tylko „hobby”, jest się człowiekiem błogosławionym.
Widziałem w telewizji starszego człowieka. Chociaż był daleko po osiemdziesiątce nie wyglądał na tak starego, ale on wyglądał na szczęśliwego. Jak go zapytano na czym polega jego tajemnica, on powiedział: „było ze mną kiedyś inaczej. Nie mogłem z niczym zdążyć i już rano chciałem, żeby był wieczór. Każdego dnia wstawałem i myślałem: co ja dziś będę robił? Znowu jeden dzień mego życia mniej. Postanowiłem wówczas, że każdej godziny, która jest mi darowana, zrobię coś dobrego. To jest moja tajemnica”. Niejeden mógłby brać sobie tego starego mężczyznę za wzór.


Radość jest oczywista jeśli żołnierz repatriant jest tak przyjęty jak ten ciemny samiec.

Przejdźmy z powrotem do naszych „zagubionych” gołębi.

Spróbujcie państwo po locie, na którym zgubiliście swoje gołębie, pójść jak to tylko jest możliwe do gołębnika. Idźmy później ze swą żoną na posiłek. Jakie to jest ciężkie w tej sytuacji, ja to wiem. Wiem też jak to jest, jeśli sytuacja jest odwrotna. W każdym bądź razie zmuszam się nie pójść do gołębnika. U mnie jest tak, że maruderzy mogą przez mały otwór wejść do gołębnika. Nie plątają się na zewnątrz. W zasadzie w każdym gołębniku jest taki mały otwór dla maruderów. Jest w zasadzie naturalne, że cele gniazdowe powinny być pozamykane przy nieobecności gołębi. Zaoszczędzimy przez to później dużo gniewu. Kiedy po dniach, ku dużej radości taki „zagubiony syn” wraca, całkowicie wyczerpany, jednak on znowu jest. Zamykamy go w jego celi jak więźnia z najlepszym pokarmem i wodą w środku. Zapobiegamy w ten sposób by on nie zbierał batów od towarzyszy z gołębnika. Ostatecznie on do walki się teraz nie nadaje.
Trzeba zaufać „żołnierzom repatriantom”, że instynktownie się podniosą z nędznego stanu. Takim gołębiom potrzebny jest bardzo wapń i minerały, dlatego powinny mieć to do dyspozycji. One natychmiast to jedzą, podajemy też tabletkę przeciw trichomoniazie. Nie wiadomo co on po drodze pił.

Osłabione gołębie cierpią na brak wapnia!

W tym temacie wypowie się dr L.Devriese z fakultetem patologii drobiu z Uniwersytetu Państwowego z Gandawy: „przy ptakach osłabionych trzeba sprawdzić zaopatrzenie w sole wapnia. Najczęstsze i najbardziej ważne elementy żywieniowe leżą dokładnie na tym obszarze. Jednak zjawisko może się przy różnych ptakach bo niektóre składają wiele jajek i wtedy zawartość wapnia jest niska. Ptaki takie gubią nawet do 40% wapnia kostnego. Najlepszy pokarm dla ziarnojadów to minerały, które są dla gołębi dostępne w handlu. Mogą się tu przydawać i inne źródła wapnia, które można podawać (muszelki ostrygowe).” Doktor wskazuje także na to, że osłabione ptaki szybciej dochodzą do siebie, kiedy otrzymują wapń. Pobierają go bardzo łapczywie. To znak, że im czegoś brakuje.

Na zdrowie gołębi ....

Przeżywałem już tak, że moje młode gołębie w marcu i kwietniu wykazywały kryzys. One nie były chore, jednak one nie rosły właściwie dalej. Kał był miękki, one jadły mało, piły dużo i siedziały napuszone. Nie chciały naturalnie latać. Wszystkie znaki wskazywały na „chorobę młodych”. One jednak zawsze kryzys przeżywały bez lekarstw, mając dostęp do dużej ilości proszków mineralnych i gritów.
Podobne przeżycia mają czasami gołębie hodowlane. Nawet różne proszki mineralne i grity wydają się im nie starczać. One dziobią wapienne elementy ścian, a kiedy się je wypuści, pierwsze co robią z dużą starannością dziobią rośliny w ogrodzie. Osłabione gołębie mają mniejsze potrzeby w pobieraniu gritów, bardziej im potrzebne są mieszanki mineralne.

Czy można gołębiom, które wrócą później zaoferować jeszcze dalszą pomoc?

Niczego nie należy forsować. Pozwala się im w spokoju dochodzić do siebie. Można dla pewności podać im tabletkę przeciw trichomoniazie i/albo przeciw koksydiozie. Nie zaszkodzą im także witaminy. Koksydioza nie może być problemem, kiedy gołębie siedzą w dobrym gołębniku. Zło się pogłębia, kiedy osłabione gołębie cierpią na inne choroby.
Weterynarz M. z T. , sam bardzo dobrze lotujący: „badam czasami kał, ponieważ jest sposobem, stopniomierzem formy. Przy niewielkiej ilości koksydii, gra się bardzo dobrze. On wie o czym on mówi.

Kiedy żołnierz repatriant jest znowu w lotniczej konstytucji?

To jest dalsze pytanie, kiedy takie gołębie są znowu gotowi do lotowania. Często robi się to za wcześnie. Są liczne przykłady hodowców, którzy byli już z ptaka zadowoleni i zgubili go potem ostatecznie.
Sprawa jest jasna, gołąb nie odbudował się jeszcze, hodowca tego nie zauważył i finał jest do przewidzenia. Jest zawsze właściwe uważać na postępowanie ptaka przy wypuszczaniu gołębi. Żołnierze zawsze ostatni wylatują z gołębnika i powracają pierwsi, jeśli nie są jeszcze w porządku. Dalsze wskazania są poniżej.


Żołnierze repatrianci potrzebują dłuższego czasu by w pełni być znowu gotowym do koszowania.

Uwaga na to!

1.Dopóki kolor mięśni piersiowych nie jest w porządku, gołąb jeszcze całkowicie nie wypoczął.
2. Gołąb, który nie osiągnął jeszcze swojej wagi, co samemu trzeba uznać, również nie nadaje się do lotowania. Gdy to trwa dłużej, uznajmy to za brak porządku w ustroju ptaka. On może zdobyć równowagę nieraz dopiero po tygodniach lub miesiącach. Trzeba go wtedy odpisać jako gołębia podróżnego.
3.Gołąb, który dłuższy czas jest poza domem, nigdy nie należy natychmiast włożyć na lot na około 400 km. Taki gołąb otrzymuje przedtem wiele krótszych lotów. Musimy nabrać zaufania co do siły i musimy wiedzieć równocześnie, jak ptak się zachowuje i czy on przychodzi do dobrej formy i jak wygląda po locie.

Spojrzenie jest ważne.

Gubienie gołębi z własnej winy, zdarza się częściej niż myślimy, są z tego tytułu szkody. W naszym sporcie ważnym jest „widzieć rzeczy”, które są kluczem do sukcesu. Ich nie widzieć, to przyczyna niepowodzeń.

Tłumaczenie: M. Kościelniak